Kawałek Kodu

Co tu się odskryptala?! Czyli programistyczne porady na luzie

Podejrzany element, czyli o lupie do podglądania fragmentów strony.

To już drugi wpis dotyczący podglądactwa. Dziś jednak spojrzymy szerzej, nie na sam temat, ale na obszar podglądania. Użyjemy innej, fajniejszej lupy niż w jednym z poprzednich wpisów. Będzie prawie jak ta systemowa!

Czytaj dalej

Wiadomość z czapy, czyli o nietypowym wykorzystaniu favicon.

Jeśli lubisz wpatrywać się w ekranu telefonu i nie bolą Cię oczy od odczytywania mikrowiadomości, to dziś dzisiejszy odcinek jest dla Ciebie. Treść w nim zawarta oczywiście nie będzie "z czapy", ale sposób w jaki będziemy prezentować informacje może się wydawać trochę niekonwencjonalny.

Czytaj dalej

Jak prześcignąć żółwia, czyli o nieaktywnej zakładce, setInterval oraz Workerze.

Żyjąc w pośpiechu chcemy, aby wszystko co nas otacza dotrzymywało nam tempa. Kurier nie dostarczył paczki, a weekend tuż tuż? Kiepsko. Współbiegacz jest kilka ulic za nami? Okropieństwo. SetInterval zacina się, choć powinien działać błyskawicznie? Tragedia!

Czytaj dalej

Picasso byłby zachwycony, czyli fajniejszy, animowany efekt pixelize.

Gdyby Picasso żył dziś, albo gdyby komputery były szerzej dostępne za jego czasów, to zamiast się męczyć malowałby pewnie zwykłe obrazy, skanował, nakładał filtr pixelize w programie graficznym i drukował. My dziś mamy taką możliwość, więc pobawimy się w malarzy. W tym odcinku każdy będzie Pixasso.

Czytaj dalej

Brudny Harry, czyli ochrona formularza przed przeładowaniem i utratą danych.

Ostatnio wypełniałem elektroniczny wniosek na portalu służącemu obywatelowi. Niestety dodawanie załącznika zadziałało po kilku próbach i na trzeciej z kolei przeglądarce. Całe szczęście, że obszerniejsze treści miałem przygotowane i zapisane w dokumencie na dysku. Jednak utrata danych, to chyba jedna ze zmór każdego użytkownika komputera. Łatwiej się pogodzić z kradzieżą kurtki z teatralnej szatni, czy kapci ze szpitalnej sali, niż ze stratą danych.

Czytaj dalej

Zoom na lupę, czyli prosty (nie)plugin do powiększania obrazków.

Będąc dzieckiem posiadałem plastikowy mikroskop produkcji СССР. To, że był takiej produkcji i z takiego materiału, nie przeszkadzało, aby dostarczał ogromną frajdę. Oczywiście trzeba było podejrzeć włos, powiększenie kartki pomazanej długopisem czy też źdźbło trawy. Kawałek plastiku i szkiełka pozwalał w jednej chwili przenieść się do fascynującego mikroświata. Dziś też przeniesiemy się na chwilę w taki świat.

Czytaj dalej